Jak móżdżymy w agencji reklamowej? Cz.1

Sorry, this entry is only available in Polish. For the sake of viewer convenience, the content is shown below in the alternative language. You may click the link to switch the active language.

Każdy, kto chociażby otarł się o pracę w agencji reklamowej wie, że nie ma realizacji bez brainstormingu. Jest tyle technik prowadzenia burzy mózgów, ile agencji – chociaż istnieją pewne określone metody i scenariusze. W poniższym tekście wymienimy i opiszemy pierwszą część tych, które sprawdzają się u nas.

Wodzu, prowadź.

Oczywiście, jak przy każdej pracy zespołowej, potrzebny jest moderator, czyli osoba biorąca na siebie mobilizowanie wszystkich zebranych i z początku nieśmiałych (tak, w agencjach reklamowych też pracują introwertycy) mózgownic do działania. Pierwszą rzeczą, jaką musi ów spiritus movens wykonać, jest podsumowanie briefu i określenie tego, co już wiemy, jakie mamy insighty i na czym możemy budować pomysł. Jego rola jest trudna, ponieważ nie wystarczy wygłosić kilku zdań, a następnie z wyuczonym gestem zachęcającym powiedzieć „prosz” i dyskusja sama się rozpocznie.

Nasz strateg Andrzej jest mistrzem szukania zaczepek i z uporem maniak wbija kij w mrowisko briefu Sam zawsze na początku podsuwa rozwiązania, które rozpętają burzę, a czasem nawet prawdziwe sztormy i nawałnice. Na to właśnie zawsze czeka Mariusz – szef naszego działu kreatywnego.

Nie ma głupich pomysłów!

Tę zasadę musimy przyjąć za prawdę objawioną. Nawet najbardziej absurdalna idea może zaprowadzić nas do genialnego rozwiązania. Pozwólmy więc uczestnikom puścić wodze fantazji i nie gaśmy ich entuzjazmu uszczypliwymi uwagami. Pochylmy się nad każdym kosmicznym pomysłem i (jeśli się da) spróbujmy wyciągnąć z niego insighty. Podczas pracy nad projektem mogą pojawić się dziesiątki, a nawet setki pomysłów, zanim trafimy na ten właściwy. Cierpliwości.

W naszej agencji reklamowej wprowadziliśmy projekt BrainFruu, do którego zapraszamy osoby z innych działów. Mają dzięki temu okazję oderwać się od codziennych obowiązków i skosztować kreatywnej pracy. Okazało się, że osoby te przedstawiają ciekawy punkt widzenia, za którym często podążamy. Są też swego rodzaju papierkiem lakmusowym, oceniającym nasze pomysły.

Mapy myśli?

Zawsze staramy się je robić, ale czy  kiedyś jakaś powstała od początku do końca, z pięknie wyznaczoną strukturą, logiczna i przejrzysta? Bądźmy szczerzy, że (przynajmniej w przypadku naszej agencji reklamowej) chaos sprzyja kreatywnemu myśleniu. Oczywiście, po każdym brainstormingu prowadzący zbiera wszystkie poruszone kwestie w spójną, zrozumiałą całość i rozsyła efekt pracy pozostałym członkom zespołu, ale finalnie do klienta trafia raczej prezentacja z gotowym rozwiązaniem. Możemy w niej jedynie jako ciekawostkę krótko przedstawić tok naszego myślenia. Tzw. minutki ze spotkania trawimy raz jeszcze przy biurku, analizujemy dokładnie i spisujemy uwagi, które właśnie przyszły nam do głowy – od nich zaczynamy kolejny brainstorming.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *